wtorek, 3 maja 2016

Inverted Round całe w złocie


W końcu zabrałam się za piąte z kolei wyzwanie u Agaty z bloga  ZKociołkaCzarownicy.
Zrobiłam piękną, złotą bransoletkę.





W zeszłym tygodniu wybrałam się na zakupy internetowe. Poświęciłam na to sporo czasu dobierając ogniwka, przebierając w sklepach. Nie ukrywam, że nie jest to mój ulubiony sposób kupowania, wole iść i przebierać w sklepie. Mam poczucie straconego czasu buszując po internetowych sklepach.Czasem też mylę rozmiary ( gdy nie mam pod ręką linijki ) i wyobrażam sobie, że np koralik okrągły przychodzi dużo mniejszy niż myślałam. Kilka razy tak się nacięłam. Teraz mam już trochę koralików i ogniwek i mogę sprawdzić wielkość na nich.  Mój wybór padł tym razem na hurtownię bixel.pl. Z kilku względów, ponieważ chciałam, dużo ogniwek. Ostatnio kupiłam po 100 szt i okazało się to mało :) w bixel można hurtowo zakupić sporą ilość ogniwek za przystępną cenę. I okazało się, że mogę tam łatwo dojechać ( są w Warszawie ! ) czyli odchodzi mi koszt transportu ! Tam więc zaopatrzyłam się w różne ogniwka. I koraliki ;) i druty - o tym co z nich zrobiłam będzie osobny post  :)
Ogniwka okazały się naprawdę bardzo fajne.
Zaczynając pracę z Inverted Round po raz pierwszy wzięłam pod uwagę współczynnik AR. Jest on bardzo ważny. Jeśli będzie on za duży, łańcuszek będzie za luźny, natomiast jeśli będzie za mały łańcuszka nie da się zapleść. Próbowałam :) Do swojej pracy wykorzystałam ogniwka w kolorze złotym o AR = 4. Oraz 2 złote kółka, które przeplotłam cienkim ( 0,3 mm ) złotym drutem. Zapięcie wykonałam z drutu 0,8 mm.





Sama plecionka nie sprawia żadnych problemów. Największym problemem dla mnie jest jej rozpoczęcie.Nie da się jej utrzymać w palcach :) Ale jak się przejdzie kilka splotów i stanie się ona dłuższa, plecie się ją z przyjemnością.
Bransoletkę zakończyłam dwoma ogniwkami łapiąc je w końcu jednym.





Podoba się Wam ?